żarówki samochodowe |Forum Programy |Forum AUDI

- Zaraz pojadę pojadę

mieszkania opole |Kawały dowcipy |ŻYCZENIA URODZINOWE

„— Zaraz pojadę... pojadę... — wyrzekł z wolna. Wsiadał snadź do swego strasznego pociągu, który wyjąc lokomotywą miał oto zaraz ruszyć. Zielonkawym, wytężonym wzrokiem patrzył przed siebie w swój hipnotyzujący coś sposób. — Czy ja wiem, co ja przypuszczam... Niekiedy wydaje mi się, że wszystko jest powiązane i że nie wolno mi doszukiwać się w czymkolwiek przypadkowości. Nie wolno... Co na przykład znaczyły te zęby, ta sztuczna szczęka... ha, bo pan nie wie, że przed tą... tą całą katastrofą byłem w pewnym biurze na Marszałkowskiej... Mniejsza zresztą w jakim... — Uderzył się dłonią po bocznej kieszeni marynarki. — Żebym czegoś nie zapomniał — zawołał i wyjął z niej grubą kopertę. Położył ją na stole obck nakrycia. Nie przykryta jego dłonią, była odwrócona do góry nogami, zatem mecenas ze zdziwieniem przeczytał na niej swoje nazwisko. — I tam, proszę pana, jakiś żandarm przyniósł mu, m u, czyjąś dolną sztuczną szczękę... Jak to się panu podoba, szczęka!... ni stąd, ni zowąd szczęka... — Mecenas wciąż nie przerywał, cierpliwie czekając, aż niejasności się same nie rozproszą za mglistymi chmurami niedomówień przecie musiało przejaśnić się kiedyś niebo sensu. — Ale właśnie na tym polega różnica, że z całym prawdopodobieństwem i niczym nie obciążając swego sumienia, mogę... ha, odrzucić te zęby niejako... niczym niejako ornamentykę... Po prostu jakieś figurasy losu, tyczące tylko fachu tego pana, no i żandarma, ale nie tyczące mnie. Tak, jak i te lokomotywy... O, proszę!... — Leon narysował palcem na obrusie rodzaj podkowy. — Proszę, to sztuczna szczęka... Co może być w sztucznej szczęce, co by warte było podziwu... żandarma. Co Już pan rozumie, co mi przyszło do głowy, nie Nie czy pan naprawdę nie rozumie... — zakrzyknął znowu jakby zdumiony. — A przecie to takie jasne... Między sztucznymi zębami nie bywa wolnej przestrzeni, zlewają się one w całość, proste, co Ot tak. Coś, jakby mała podkowa... — Palcem wciąż rysował na obrusie łuk. — Więc zęby mogły być wewnątrz wydrążone... Tak to sobie wyobrażam... zwyczajny schoweczek i nic więcej. A po co im to było A, to już nie moja rzecz, to ich sprawa... ha — parsknął z przykrą goryczą. — Nie! mnie to chyba z pewnością nie dotyczyło. Znowu jak i te lokomotywy! Tylko że... tu zachodzi ciekawa okoliczność... Mianowicie, że w „Sportowej"... poznałem dwóch niby to dentystów... Dentyści! Myślałem o tym, owszem... A... a może to po prostu żargon, jak pan uważa Może ludzie od... od specjalnych poruczeń nazywają się dentystami... A... a dajmy na to człowiek, który pchnie kogoś kozikiem — nazywa się u nich chirurgiem A... Ale pan wciąż jeszcze nie wie, do czego zdążam...“(3)

<<<< - Nie chciałem ci zrobić przykrości | D Inicjacja promocja i progresja-W >>>>

Szkolenia Biznesowe |Perfumy męskie |Fundusze inwestycyjne